jaki koszt utrzymania domu 80m

Archiwum
 
Skowyt - Darmowe strony i fotoblogi

Temat: "dom starcow" dla koni

poprosze o wypowiedz kogos kto prowadzi/ prowadził swoja stajnie z pensjonatem.
Ale nie w tym rzecz. Ciekawska..? czemu dzierzawic budynek? Ja mam stajnie na 10 koni, mogłabym zrobic z powodzeniem dom starców dla koni.. mam 6 ha pastwisk, bardzo dobre stajenne warunki. Ale nie zrobie go za 350 zł nawet - mimo własnej paszy... bo to sie po prostu nie opłaca. I tyle.
pozdrawiam


Dokładnie za 350 zł to sie nie da,z tatą robiliśmy kalkulacje i miesięczny koszt utrzymania konia (jedzienie- 5kg owsa ,siano,boks + słoma/trociny do tego światło,woda i 1h pracy dziennie przy nim dokł.nie pamietam) wyniósł nam bodajże 427,60 zł
Wiec naprawde ponizej kosztów sie nie opłaca.
Jak Mu sie cos stanie o wiadomo że trzeba chodzić,pilnowac sprawdzac,wezwac weta,jakby co opatrunki zmieniac i t d.
a czasem sie nawet dziekuje nie usłyszy.
Wiec cena 500zł to minimum.I nie było podziału czy Sportowy czy nie.
A wszelakie dodatki paszowe to juz sprawa właściciela konia.

cena za prase na pomorzu wynosi ok 80/100 za 1h pracy.
Źródło: voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?t=6176



Temat: Wynajem garaży jak zacząć??
Nie no nie miałem nic złego na myśli, ale fakt faktem, że w dużych miastach miejsce na auto pod samym zadaszeniem(wiata) kosztuje od 50 zł, ale średnio za garaże wołają 70 zł, Ojciec płaci 50 zeta za plac u gościa na której podwórku znajduje się firma. Wiesz cena interesująca, bo 100m od domu, alarm, brama zamykana jest więc chyba warto. Z tymi domkami to wziąłem pomysł od kumpla co na jednej z wiosek postawił takie małe domki, na rolnictwie się chłopak nie znał, a że 3 km od miasta to takich 10 domków się opłaciło postawić, Sam koszt gotowego domu wynosi 25 tys za 45m2 W tym są dach, okna, ściany i podłoga, ale trzeba go jeszcze wyposażyć. Dzięki temu, że kolega robi takie domki w niskich cenach ma pełne ręce roboty. Dużo ludzi woli małe oszczędne domy, bo utrzymanie 50m2, a 150m2 jest już dosyć sporej różnicy. Samo zużycie opału wynosi 60% mniej, a to jest jednak dużo, nie wspomnę już o zużytej energii. A tak to domek ogrzewany kominkiem z grzaniem wody daje super wynik oszczędności na takiej powierzchni. Ludzi coraz więcej jest chętnych na takie domki, bo są tańsze od mieszkań bo cena wyjściowa sprzedaży jak ktoś kupuje wynosi 80 tys, gdzie mieszkanie w bloku wyniosło by 140 tys w górę. Tutaj przynajmniej klient wie, że cena za ścieki nie zdrożeje bo każdy dom ma własną domową oczyszczalnie i co jakiś czas się wyciąga ze zbiornika pozostałości, świetna sprawa. To już nie te czasy, co kiedyś, że budowano duże domy dla kilku rodzin. W domku 3 pokojowym spokojnie zmieści się 6 osób i wcale nie jest tak ciasno jak by się mogło wydawać. Dużą zaletą kumpla domków jest wykorzystanie poddasza jako pomieszczenie na siłownie, składzik. Pomyśl może postawienie takich 2 domków było by lepszym wyjściem.
Źródło: biznesforum.pl/viewtopic.php?t=24707


Temat: Kappa - czy utrzymanie jest drogie ?
" />Utrzymanie Lancii tanie być nie może.
Jak ktoś chce tanio - to jest wiele innych, tanich w utrzymaniu aut

Coś Wam powiem o moich autach:

1980-1986 - FIAT 600, rocznik 1961 (włoski oryginał) - psuł się często, ale można było naprawić go samemu - jeździł nim mój ojciec (od 1968 roku), potem ja. Auto przejechało łącznie około 200 tys. km. - generalnie fajny wózek - maluch przy nim to była porażka.
Gdyby go jeszcze produkowali - kupiłbym żonie i córkom do jazdy po mieście.

1980-1982 - Syrena 104 (była w domu chyba od 1972 roku) - jak to Syrenka - więcej się w niej grzebało, niż jeździło - ale 10 lat wytrzymała i jeszcze poszła w "dobre ręce". Nie wiem, ile przejechała - ale obwiozła całą rodzinę z bagażem kilka razy dookoła Polski. 2 razy zatarł się silnik (normalne w Syrenkach

1990-1992 - FIAT 126p - "nówka". Przez 2 lata zrobiłem 40 tys. km. Nie pamiętam żadnych awarii. Bez problemu Zaliczył trasę dookoła RFN z ogromnym bagażem. Niestety - był zdecydowanie za mały dla rodziny - zamieniłem go na AUDI 80 1,3 z 1981 roku.

1992-1993 - AUDI 80 1,3 '81 (dwudrzwiowy kanciak). Przebieg nieznany:) U mnie wykonało 50 tys. do momentu awarii skrzyni biegów - poszło "do żyda" - w wyniku inflacji wziąłem "swoje pieniądze" Jeździło się bardzo wygodnie i fajnie. Takie nowe byłoby jak marzenie. Oczywiście żadnego wyposażenia w sensie klimy czy elektryki...

1993 - AUDI 80 1,6 '83 (też kanciak - tylko 4-drzwiowy) - jak poprzednie - niestety, kupiłem szrota - po 40 tys. padł silnik na amen.

1993 - VOLVO 740 2,3 automat, 121KM rocznik 1989 - no to była znacząca zmiana jakościowa. Wspaniałe auto. Chyba najlepsze ze wszystkich, jakie miałem.
Super przyspieszenie mimo automatu - na jedynce osiągało 120 km/h Podróż z prędkością 170-180 km/h nie robiła na nim wrażenia.
No - trochę paliło - 11-14l/100km, zależnie od stylu jazdy. Wyśmienita platforma do montażu gazu. No i te nieziemskie fotele... można było jechać 1000 km non-stop bez zmęczenia kręgosłupa.
Niestety - z powodu potrzeb finansowych musiałem się z nim rozstać po 4 miesiącach.
Jak mawiał serwis VOLVO - 740/960 to ostatnie "poważne" Volv'a 850 nie było już tak trwałe i solidne.

1993-1995 - Polonez Caro 1,5 GLI (nówka) - kupiłem go w salonie w promocyjnym kredycie. Przejechałem 100 tys. km bez żadnych problemów. Popsuły się raz tylko wycieraczki.
Oprócz tego, że ciężki w manawrach parkingowych i z małym bagażnikiem - to spełnił swoje zadanie.

1996-1999 VOLVO 440 GLE 1,7 '91 - kolega miał takie i był bardzo szczęśliwy - więc i ja takie kupiłem. Niestety - moje okazało się tłuczone i non-stop były z nim problemy. Serwisy pochłonęły majątek. Ale zrobiłem nim masę km.

1997-2000 - przejściowo także miałem w zapasie 2 Fiaty 125p - stare gruchoty - ale mimo wszystko cały czas były na chodzie. Jakiekolwiek naprawy były szybkie i śmiesznie tanie.
FIAT 125 jest zdecydowanie wygodniejszy od Poloneza.

2000-2002 - MAZDA 626 2,0 16V 115KM '93 - super bryka. Nie psuła się wcale, ale to też zasługa systematycznego serwisu w ASO, który kosztował kupę kasy. Przejechała 360 tys. km i gdyby nie kraksa (nie z mojej winy) - miałbym ją pewnie do dzisiaj.
średnio 9 l/100km, poniżej 10s do setki, 200km/h bez protestu...

2002-2003 - Ford Orion 1,3 '91 - dostałem od rodziny za darmo totalnego szrota po 3 poważnych wypadkach (żebym miał czym pojeździć, aż sobie kupię nowy po kraksie Mazdy). Nikt nie dawał mu szans na wyjechanie z garażu. Naprawiłem wydech i duperele za łącznie 600 zł.
I przejechałem nim ponad 30 tys. km Bez większych problemów. Ale zaczął rdzewieć (kiepsko naprawiana blacharka) - więc musiałem się z nim rozstać.
Koszty eksploatacji były znikome.
60 KM, 5-7 l/100 km, 160km/h (więcej było strach), przyspieszenie dobre tylko z górki w pojedynkę i z wiatrem w tyłek...

W międzyczasie oglądałem sie za Saabami, BMW, Audi i VW, Mercami itp...

Widział to znajomy i namówił mnie na Lancię Themę... a niech go! Dalszy ciąg znacie z innego postu.
Teraz muszę nią jeździć jeszcze ze 2 lata - aż mi się zwrócą poniesione koszty napraw.

Ale ma panienka charakter!!!
To się czuje na drodze.
Nie wiem dlaczego, ale kierowcy innych aut ustępują jej na drodze miejsca chętniej, niż innym

RESPECT!!!
O ile nie jest pogięta i zardzewiała - Lancia budzi na drodze szacunek i poważanie.
Na Mesie i Beemy publika reaguje inaczej... no chyba, że sama jedzie w czymś takim - ale wtedy Lancia potrafi ich zadziwić (żeby nie powiedzieć "wyprowadzić z równowagi"

GENERALNIE - nie rzecz w tym, żeby auto służyło do jazdy od warsztatu do warsztatu w poszukiwaniu "gdzie taniej".

Posiadanie Lancii kosztuje - ja to wiem i Wy też o tym wiecie.
I musi kosztować!!

O to by było na tyle w odpowiedzi na wątpliwości autora głównego tematu.

Pozdrawiam,
Źródło: forum.lanciapolska.org/viewtopic.php?t=1460




 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates